Archiwum luty 2005


lut 22 2005 "nawet w niebieskich bazgrołach, przy odrobinie...
Komentarze: 8

jem żelki.to chyba już nałóg.mmm...

uśmiech.uśmiech.uśmiech."I belive I can fly"...fruwam.sama z siebie poruszając się tancznym krokiem- z usmiechem- sprzątam...anomalia juliowe...zdecydowanie! czy..to on?

zauważyłam, że często podchodzę do lustra i patrzę sobie w oczy.nie rozumiem.

czekam na wiosnę.śnieg zdecydowanie nie przynosi nic dobrego. gdy jest słońce, zielona trawa, kolorowe łąki(pozwole sobie nazwać tak to coś niespercyzowanego co jest duże, pokryte trawą i kwiatami i znajduje się w łodzi w róznych miejscach), śpiew ptaków, motyle i upojny zapach akcji, czeremchy, dzikich wisni itp...jak można pozostać bez uśmiechu?

dzisiejszy pobyt w herbaciarni i późniejszy spacer przez pół łodzi był niezmiernie...brak mi słowa...niezmiernie miły.

no i jak tu się nie uśmiechać? (a gdy zakwitną mlecze..)

sensitive_soul : :
lut 18 2005 "byłam urzeczona, nie istniałam niemal..."...
Komentarze: 9

"najgorsze było chyba jednak to, że uważałam, iż te karygodne gry jakoś mnie nobilitują, że tylu mężczyzn na świecie bawi się uczuciami kobiet, więc nic takiego się nie stanie, jeśli ja spowoduję, że ktoś uwierzy w miłość do mnie" ...

jest dobrze.wiedziałam,że będzie.pisałam to. nie chciałam. ale..może jednak warto? jest mi tak...lekko. czuję powrót niewinności nawet. niewinność w uśmiechu. i kokieteria w spojrzeniu. nie wiem jak można ze mną wytrzymać... nie rozumiem go... jestem wredna, ostatnio stałam się wyniosła, ironiczna, obojętna.. no tak.niepotrzebne mu dziewczyny łatwe.

to co ostatnio we mnie się zalęgło już chyba umarło. nie ma. umarło szybko- dużo krwi, przez chwilę- i zdecydownie. zniknęło. z łzami spłynęło.przyjmując,że łzy są krwią duszy.mogą być krwią tego co tam się rodzi. spadłam z wysokości złudzeń i przekonania o własnej wielkości(?) o tym,że jestem ponad. nie- nie jestem. i tak jest dobrze. to był taki dziwny stan. przemawianie kompleksów(które są zawsze lecz mnie nie interesują) i przekonanie o "jestem ponad!". przez to ponad ranie. najblizszych- bo tych najłatwiej. tylko po to by podbudowac wartosc i przekonać "nie ty tylko JA" egoizm? narcyzm? przy takiej niewierze w siebie?

ja naprawdę się zawsze uśmiecham.szczerze i z głebi. każda chwila jest warta uśmiechu. no prawie każda.

sensitive_soul : :
lut 13 2005 "nie byłeś od dawna, nie słyszałeś,...
Komentarze: 9

łzy, łzy, łzy- tylko przez chwilę-wystarczyło

nie tak miało być. wszystko. nie tak!

ale jest jak jest.nie jest dobrze-więc użalać się nie będę.

uśmiech na mojej twarzy zależy ode mnie.wierze w to.uśmiechnęłam się.

sensitive_soul : :
lut 08 2005 "Głębia jest zimna, kusząca, zagadkowa-...
Komentarze: 13

dzisiaj usłyszałam "nie ma chyba drugiej tak trudnej dziewczyny jak ty...(...)będziesz chyba najtrudniejsza w moim życiu..."itd. itp.iii...bardzo mnie to ucieszyło. lubie być oryginalna pod kazdym względem...bo taką trudność też mozna oryginalnoscią nazwać...taka trudnosc wyróżnia. oczywiscie zapewne nie jestem, aż tak trudna jak jemu się wydaje ale...zresztą on..."Twoje oczy jak trawa zielone..." ...

sensitive_soul : :
lut 06 2005 "Samotnie - ty tu, ja tam usiądźmy przy...
Komentarze: 7

kompleksy witajcie!jak niemiło was znowu widzieć...

ostatnio mi...jakoś...tak nietypowo...nietypowo negatywnie. często mam łzy w oczach bez zadnego, lub z byle powodu...ledwo powstrzymuję potężny wybuch płaczu. nie jest mi źle czy smutno. tylko jakoś dziwnie...i te łzy...nie wiem czemu. a może wiem tylko nie chcę sie przyznac przed sobą.

z kimś bliskim kryzys. nawet nie mam ochoty na tłumaczenie mu co jest "źle". nie chce chyba żeby było dobrze. a i tak będzie.

z pewnym wnioskiem musze poczekać do jutra. oby to co widziałam wczoraj gdy zamknęłam oczy było jednorazowe. bo czy mozna wrócić do czegoś do czego wracało się wiele razy ale raz wreszcie odeszło się"definitywnie"? a tego co widziałam wczoraj nigdy wczesniej widziec nie umiałam...pomimo chęci.więc?

ostatnio myślałam nad tym, że..zakładając, że jednak ktos czyta to co pisze...zapewne stwarza sobie obraz chyba niemal całkowicie innej osoby codzinnej.inaczej ubierającej się(tego jestem pewna całkowicie), wygldającej, zachowującej się...więc...czy to ma sens?

sensitive_soul : :